Showing posts with label bez mąki. Show all posts
Showing posts with label bez mąki. Show all posts

Małe, słodkie. Z białej czekolady i żurawiny.





Coś pysznego i szybkiego?
Bez pieczenia?
Coś, co lubią wszyscy. Zwłaszcza te z białej czekolady (mimo, że jestem miłośniczką gorzkiej..)
I żurawiną, z którą również wiążą się wspomnienia z tamtym miejscem.

Pomysł na nie przyszedł mi znienacka.
I całkiem dobrze wyszło :-)


Trufle 

200g białej czekolady
125g żurawiny
1żółtko
4łyżki śmietanki 30%
1łyżka masła

W miseczce umieścić czekoladę, śmietankę i masło. 
Rozpuścić na parze.
Wlać żółtko, bardzo energicznie mieszając, aby żółtko się nie ścięło.
Dodać żurawinę, wymieszać.
Wyłożyć w dowolne foremki.
Wstawić do lodówki na całą noc.

Smacznego!



***



Czy życie z Bogiem to łatwe życie?
Czy żyjąc z Bogiem nie płaczesz?
Czy życie z Bogiem jest bez pytań?

Bywa trudno. 
Jednak co jest tak innego w życiu z Bogiem niż bez Niego?

Pomimo, że życie jest trudne, pojawiają się łzy, pytania i chcesz czasem po prostu uciec...
On...
Podaje Ci rękę. Ociera łzy z policzków. Mówi "Kocham Cię, moje dziecko. Nie bój się."
 On pokazuje dokąd zmierzasz. Już niedługo. Tam.

Więc wszystko zniosę. A gdy wieczorem płacz - rankiem uśmiech. Szeroki, od ucha do ucha.
I pokój, który przewyższa wszelki rozum. 

Tak. Bo mam moją Perłę. Moje Życie. Moją Prawdę. Moją Drogę.
Jezusa Chrystusa.

Dziękuję Ci, Boże.


"Rest in the Lord and wait patiently for Him."
Psalm 37:7a 

"To everything there is a season,
      A time for every purpose under heaven"
(Ecclesiastes 3:1)





 я люблю тебя, Иисус!

Chocolate trifles with rhubarb & macarons




Mus.
Z rabarbarem, czekoladą..Dziwne połączenie? Nie! Pyszne! :-)
Cała rodzinka się nim zajadała.
Mus może być z innymi owocami, polecam maliny.
Jednak według mnie rabarbar jest tu nie do zastąpienia :-)

Makaroniki z kremem z serka mascarpone plus odrobina dżemu truskawkowego.
Z piękną obwódką.
Białka miałam zamrożone, wyjęłam je parę dni przed robieniem makaroników = stały w naszym zimnym garażu :-)
Rano przyniosłam je do kuchni i voilà!
Wyszły cudne makaroniki, łatwo ściągało mi się je z blachy.
Niedawno doszłam do swojego  idealnego przepisu na makaroniki.
Dziś dopisuję tylko:
- dobrze jest mieć zapas białek w zamrażarce
 - dużo lepiej jest kupić gotową mączkę migdałową niż mielić migdały..



Mus czekoladowo- rabarbarowy
(na 4 spore porcje)

mus rabarbarowy:
100g rabarbaru, obranego i pokrojonego w kostkę
120g śmietanki kremówki
1białko
35g cukru
2listki żelatyny (3g)

Rabarbar włożyć do rondelka, doprowadzić do konsystencji musu.
Żelatynę moczyć 1min. w zimnej wodzie. Wyjąć, dodać do gorącego musu, wymieszać dokładnie.
Ostudzić.
Zimną śmietankę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając połowę (ok.15g cukru).
Ubić białka, początkowo bez cukru, pod koniec wsypać resztę cukru.
Zimny mus dodać do śmietanki, delikatnie wymieszać. Dodać pianę z białek, wymieszać.

mus czekoladowy:
50ml mleka
75ml śmietanki kremówki
2 torebki (po 8g) cukru waniliowego
1 żółtko
1 białko + 1łyżeczka cukru
50ml śmietanki kremówki + 1łyżeczka cukru
60g czekolady

Wlać mleko i śmietankę do rondelka, doprowadzić do wrzenia.
W międzyczasie utrzeć żółtko z cukrem waniliowym na puszystą, białą masę.
Dodać zagotowane mleko ze śmietanką, cały czas mieszając.
Wstawić z powrotem na palnik, gotować na małym ogniu aż do zgęstnienia.
Gorącym budyniem zalać połamaną na kawałeczki czekoladę.
Odczekać 1min., wymieszać wszystko dokładnie.
Ostudzić.
Ubić białko, początkowo bez cukru, dodając go dopiero po lekkim spienieniu białek.
Ubić także zimną śmietankę kremówkę, pod koniec dosypać cukier i jeszcze chwilkę miksować.
Połączyć masę czekoladową z białkiem i śmietanką, delikatnie, ale dokładnie.
Wstawić do lodówki na ok.30min.

Łączenie:
Na spód pucharków położyć makaroniki*.
Rozłożyć na nie mus rabarbarowy.
Następnie wyjąć z lodówki mus czekoladowy i przykryć nim poprzednią warstwę.
Udekorować makaronikami.
Wstawić do lodówki na kilka godzin.

Smacznego! 

*

*Makaroniki

70g białek (z ok.2dużych/3małych jajek)
40g cukru
120g cukru pudru
90g mąki migdałowej
szczypta soli

Najlepiej jest, jeśli mamy zamrożone białka.
Wtedy wyjmujemy je 2-3dni przed robieniem makaroników i zostawiamy w dość chłoodnym miejscu.
Noc przed lub tego samego dnia rano odstawiamy białka gdzieś w kuchni, aby doszły do temp. pokojowej

Ubić białka, na początku ze szczyptą soli, a kiedy białka już lekko nam się spienią - dodać cukier.
Ubijać aż do uzyskania lśniącej, sztywnej piany (trwa to mniej więcej 3-5min.)
Wsypać przesiane: cukier puder oraz mąkę migdałową.
Wymieszać aż do uzyskania gładkiej, jednolitej i dość gęstej masy.
Nie może być ona zbyt lejąca, ani za gęsta. Po wyciśnięciu makaroników, nie mogą się one rozlać (rozpłaszczyć), ale mają być zwarte.
Odstawić na 30min. do wysuszenia. Będą gotowe, jeśli będzie można je spokojnie (ale delikatnie!:-) dotknąć palcem, a nic nam się nie odkształci.
Włożyć do piekarnika nagrzanego do 140st. C (góra-dół). Piec 10-12min. (polecam na ok.2min przed końcem przełożyć blachę na najniższy poziom w piekarniku - spód ciastek będzie wtedy idealnie dopieczony i ułatwi nam to ściąganie makaroników z blachy).

Przełożyć dowolnym kremem.
U mnie:

krem z serka mascarpone:
125g mascarpone
1żółtko
15g cukru
+ dżem truskawkowy (opcjonalnie)

Żółtko utrzeć z cukrem na kogel-mogel.
Dodać serek, wymieszać.
Przekładać nim makaroniki.

Smacznego!

*

***

"Pouczę Ciebie i wskażę ci drogę, którą masz iść;
Będę ci służył radą, a oko Moje spocznie na tobie".
(PSALM 32:8)


"Nie bój się, bo cię wykupiłem,
nazwałem cię twoim imieniem - moim jesteś!
Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą,
a gdy przez rzeki, nie zaleją cię;
gdy pójdziesz przez ogień,
nie spłoniesz,
a płomień nie spali cię.
Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem,
Ja, Święty Izraelski, twoim
wybawicielem."
(KSIĘGA IZAJASZA 43:1-3)

***

The more I seek You the more I find You
Im bardziej Ciebie pragnę, tym bardziej Ciebie odnajduję
the more I find You the more I love You
Im bardziej Ciebie odnajduję, tym bardziej Ciebie kocham

I want to sit at Your feet
Chcę siedzieć u Twych stóp
drink from the cup in Your hand
pić z kielicha w Twojej dłoni
Lay back against You and breathe
Położyć się przed Tobą i oddychać
Feel Your heart beat
Czuć bicie Twojego serca

This love is so deep
Ta miłość jest tak głęboka
It's more than I can stand
To więcej niż mogę znieść
I melt in Your peace
Rozpływam się w Twoim pokoju
It's overwhelming
To jest tak oszałamiające/niezwykłe



***

na podstawie przepisów z książki "Makronen luchtige hapjes" Jose Marechal

Trufle z herbatnikami.



Trufle.
Tak delikatne, odpowiednio słodkie i muszę użyć tego stwierdzenia - rozpływające się w ustach...:-)
Na początku była wersja z kakao, ale usłyszałam podpowiedź, żeby obtoczyć trufle w czekoladzie.
To był strzał w dziesiątkę.
Podobno w przekroju wyglądają trochę jak blok czekoladowy :-) Piękne porównanie, choć jednak smak zupełnie inny...


Czekoladowe. Z nutellą. Herbatnikami.
:-)






Trufle z herbatnikami


300g herbatników
25g nutelli
25g gorzkiej czekolady
90g cukru
cukier waniliowy
35g masła
15łyżek mleka
olejek rumowy

czekolada/ kakao do obtoczenia

Herbatniki pokruszyć.
Cukier i cukier waniliowy wsypać do rondelka o grubym dnie.
Rozpuścić na małym ogniu, nie mieszać łyżką, tylko potrząsać rondelkiem aż do powstania złocistego karmelu.
Dodać mleko, masło, nutellę, czekoladę i olejek. Połączyć wszystko na małym ogniu.
Gotować chwilkę, aż masa stanie się dość gęsta, bez żadnych grudek (jeśli jednak zostałoby trochę nierozpuszczonego karmelu, można przelać masę przez sitko).
Zdjąć z palnika, lekko ostudzić.
Dodać pokruszone herbatniki, dokładnie wymieszać aż do wystudzenia masy.
Maczać ręce w misce z zimną wodą i formować nimi kulki z masy.
Wstawić do lodówki na kilka godzin, aż stwardnieją.
Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej. Maczać w niej kuleczki lub posypać je tylko kakao.
Wstawić do lodówki na całą noc.

Smacznego!






***


"Kto uwierzył wieści naszej
a ramię Pana komu się objawiło?
Wyrósł bowiem przed nim jako latorośl
i jako korzeń z suchej ziemi.
Nie miał postawy ani urody,
które by pociągały nasze oczy,
i nie był to wygląd, który by nam się
mógł podobać.
Wzgardzony był i opuszczony
przez ludzi,
mąż boleści, doświadczony w cierpieniu
jak ten, przed którym zakrywa się twarz,
wzgardzony tak, że nie zważaliśmy na Niego.
Lecz On nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na Siebie.
A my mniemaliśmy, że jest zraniony,
przez Boga zbity i umęczony.
Lecz On zraniony jest za występki nasze,
starty za winy nasze.
Ukarany został dla naszego zbawienia,
a Jego ranami jesteśmy uleczeni.
Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, każdy z nas na własną drogę zboczył,
a Pan Jego dotknął karą
za winę nas wszystkich.
Znęcano się nad Nim, lecz On znosił to w pokorze
i nie otworzył Swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone
i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą,
zamilkł i nie otworzył Swoich ust.
Z więzienia i sądu zabrano Go,
a któż o Jego losie pomyślał?
Wyrwano Go bowiem z krainy żyjących,
za występek mojego ludu został śmiertelnie zraniony.
I wyznaczono Mu grób wśród bezbożnych
i wśród złoczyńców Jego mogiłę,
chociaż bezprawia nie popełnił
ani nie było fałszu na Jego ustach.
Ale to Panu upodobało się utrapić Go cierpieniem.
Gdy złoży Swoje życie w ofierze,
ujrzy potomstwo, będzie żył długo i przez Niego
wola Pan się spełni.
Za mękę Swojej duszy ujrzy światło
i Jego poznaniem się nasyci.
Sprawiedliwy Mój sługa
wielu usprawiedliwi
i sam ich winy poniesie.
Dlatego dam Mu dział wśród wielkich
i z mocarzami będzie dzielił łupy za to,
że ofiarował na śmierć Swoją duszę
i do przestępców był zaliczony.
On to poniósł grzech wielu
i wstawił się za przestępcami."

KSIĘGA IZAJASZA 53



Chocolate soufflé.

"Szczęśliwy jest dla mnie każdy nowy dzień, bo Ty, Jezu, jesteś ze mną!"
*


Pierwszy raz w życiu robiłam suflet. Oczywiście musiał być czekoladowy.
Pięknie wyrósł ( na zdjęciu jest trochę opadnięty, bo zapomniałam, że trzeba go traktować nieco bardziej delikatnie...:-))

Jest może trochę za bardzo kakaowy, więc w przepisie dokonałam pewnych zmian.
Choć jeśli jest się miłośnikiem ciemnej, mocno gorzkiej czekolady i intensywnego smaku kakao - można zostawić proporcje jak w oryginale! :-)

Wygląda pięknie.
Robi się go w tempie iście ekspresowym (ok. 30min. przygotowanie + pieczenie!).

Dla miłośników kakaowych/ czekoladowych deserów.
Podawać koniecznie na ciepło z lodami!!
:-)



Chocolate soufflé

masło
10g cukru
20g czekolady 60%, startej na tarce

100g kakao (oryginalnie 130g)
350ml wody
1 laska wanilii
70g czekolady 60%, startej na tarce (oryginalnie 40g) 
70g białek
szczypta soli
90g cukru (oryginalnie 75g)

Nasmarować ramekiny miękkim masłem, dokładnie, aby pokryło całe wnętrze foremki (to ważne!)
Pomieszać czekoladę z cukrem, wsypać do foremek i pokryć wszystkie strony.
Zamrozić.

W średnim rondelku zagotować wodę z wanilią. Doprowadzić do wrzenia, zdjąć z palnika, odłożyć na 5min.
Wyjąć laskę wanilii.
Znów zagotować wodę. Wsypać połowę kakao, cały czas mocno mieszając aż kakao się rozpuści.
Dodać pozostałą jego część, cały czas szybko mieszając, aby nie zrobiły się grudki.
Gotować i mieszać ok. 3min lub do czasu, kiedy zacznie się robić gęste.
Zdjąć z ognia, przełożyć do dużej miski.

Ubić białka, początkowo z dodatkiem szczypty soli, potem dodając cukier.
Bezę przełożyć do ciepłej kakaowej masy, mieszać delikatnie aż całość będzie dobrze wymieszana.
Dodać startą czekoladę, wymieszać.
Przełożyć masę do gotowych foremek aż do samego ich czubka.

Piec w 175st. C aż do czasu kiedy suflety urosną.
Wyjąć, jeść na ciepło z dodatkiem lodów (waniliowych:-).


Smacznego!





*

"Nie dzięki mocy ani dzięki sile,
lecz dzięki mojemu Duchowi to się
stanie - mówi Pan Zastępów"
(KSIĘGA ZACHARIASZA 4: 6)




*

Na podstawie przepisu z bloga Cannelle et Vanille

Brownie z czerwonej fasoli z masą serową i karmelem






Ale bez orzeszków ziemnych.

A dziś połączyłam te smaki. Brownie, słone orzeszki ziemne i karmel. Plus masa serowa.

Brownie bez mąki,  na bazie czerwonej fasoli.
Karmel zatopiony w serowo- śmietanowo- białkowej masie ;-)
 Zatopiony i stąd na niektórych zdjęciach górna masa jest biała, a na niektórych o krówkowym kolorze - karmel popłynął gdzie chciał ;-)



Ciasto jest leciutkie, pachnące, czasem chrupiące.
Pyszne. Po prostu.
Więcej słów nie potrzeba.

Choć na pewno znajdą się i tacy, którym to ciasto nie posmakuje.
Bo jest oryginalne w smaku.

Ale jeśli lubicie eksperymentować... ;-)

Możecie użyć trochę mniej orzeszków, żeby ciasto nie stało się zbyt słone (ja bym tak zrobiła na drugi raz)
i dodać więcej cukru (chyba też bym tak zrobiła ;-)

W masie serowej ani karmelowej nic bym nie zmieniła. Nic a nic!

Polecam tym, którzy lubią nietypowe smaki i połączenia ;-)



***

Brownie z solonymi orzeszkami ziemnymi
masą serowo - białkowo - śmietankową
i karmelem

na brownie:
250g fasoli czerwonej z puszki, odcedzonej i przepłukanej wodą
2 jaja
3 łyżki kakao
1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki oleju
200ml jogurtu naturalnego
75g cukru brązowego (można użyć więcej, np.100-125g, jesli lubicie słodsze ciasta)
skórka z połowy limonki
skórka z połowy pomarańczy
50g gorzkiej czekolady, posiekanej na małe kawałki
50g solonych, pokruszonych orzeszków ziemnych

Zmiksować jajka z cukrem. Zmielić fasolę do kremowej konsystencji. Wlać masę jajeczną. Następnie dodać resztę składników. Porządnie wszystko wymieszać. Wylać połowę do okrągłej formy (ø20cm, z odpinaną obręczą) wyłożonej papierem do pieczenia (najlepiej jeśli będzie wystawał parę centymetrów poza foremkę) . Położyć orzechy na całej powierzchni ciasta. Zalać pozostałą mas. Piec ok. 45min (do suchego patyczka) w temp. 180°C. Wyjąć i ostudzić (nie wyciągać z formy!)

na masę białkowo-śmietankową:
1białko
90g śmietanki kremówki
100g kremowego serka
25g cukru
cukier waniliowy
skórka z połowy pomarańczy
skórka z połowy limonki

Białko ubić na parze, początkowo z dodatkiem soli, a kiedy już lekko się ubije, dodać cukier i cukier waniliowy. Po podwojeniu objętości zdjąć znad garnka i ubijać jeszcze chwilkę aż do ostudzenia. Serek kremowy wymieszać na gładką masę ze śmietanką. Dodawać stopniowo do ubitych białek. Wymieszać dokładnie, ale delikatnie, w międzyczasie wsypując skórkę z limonki i pomarańczy.
Wyłożyć masę na zimny spód brownie i wstawić do lodówki na ok. 2godz.

na masę karmelową:
360g śmietanki kremówki
torebka cukru waniliowego
90g cukru
120g żółtek (6)
3gramy żelatyny
szczypta soli

Zagotować śmietankę z cukrem waniliowym. W międzyczasie zrobić karmel z cukru. Zalać cukier ciepłą śmietanką. Wymieszać aż cały cukier się rozpuści. Zalać kremem jajka z solą i wymieszać. Położyć z powrotem na palnik i gotować 1minutę. W tym czasie włożyć żelatynę do zimnej wody. Kiedy krem się zagotuje, zdjąć go z palnika, wyjąć żelatynę z wody i natychmiast dodać do masy karmelowej. Wymieszać dokładnie. Kiedy będzie już zimne, zalać ciasto. Wstawić do lodówki na minimum 2godz.






Porcja Słowa:

"A gdy mnie będziecie szukać,
znajdziecie mnie.
Gdy mnie będziecie szukać
całym swoim sercem."

(Jer. 29, 13)

***

Przepis na brownie to moja przeróbka przepisu znalezionego gdzieś kiedyś, więc źródła nie podam ;-)
Przepis na masę serową wymyśliłam sama.
Przepis na masę karmelową na podstawie jedego z przepisów z bloga Cannelle et Vanille

Plaisir sucré, czyli słodka czekoladowa przyjemność!


Zrobiłam mojej kochanej rodzince słodką przyjemność Pierre'a Hermé!
Pierwszy raz zobaczyłam to ciastko u Felluni, a od niej trafiłam na blog "Fruit de ma passion".
Myślałam, że jest to naprawdę prosty deser.. Jakże się myliłam!
Z pewnością lepiej mi wyjdzie następnym razem, z dwudziestoma latami doświadczenia cukierniczego na karku:))

Płatki czekoladowe, ganache i nieubity mus zrobiłam już w czwartek. Miałam mały problem z płatkami i potwierdzę to, co napisała Fellunia - nie róbcie ich zbyt cienkich, bo będzie katastrofa!:)

Wprowadziłam parę zmian (po oryginalny przepis zapraszam tu):
1. Nie udało mi się dokupić orzechów laskowych, miałam w domu tylko 100g, więc dacquoise i krem orzechowo-czekoladowy są pół na pół z migdałów i laskowców.
2. Użyłam najzwyklejszych wafli do lodów, o takich.
3. Do płatków czekoladowych rozpuściłam 200g gorzkiej czekolady (średnio gorzkiej, 50%kakao) i 50g mlecznej.
4. Zamiast nutelli użyłam takiej pasty czekoladowej. Jest mniej słodka, tylko tyle różni się od nutelli:)

 Dacquoise jest trochę ciągnące, krem czekoladowo-orzechowy smakuje jak  "Ferrero rocher", ganache i mus mogłabym wyjadać łyżeczką...
Jako, że po zrobieniu właściwych ciastek zostało mi trochę dacquoise, ganache i musu, to zrobiłam ciastka dacquoise przekładane tymi kremami. Inne i nie mniej pyszne!:)

Może moje ciastka nie wyglądają  idealnie, ale smakują na pewno! Nie wiem czy tak jak Pierre'a, ale kiedyś pewnie się przekonam:)

Plaisir sucré. I w sumie nic więcej poza tą nazwą nie musiałam pisać:))






Plaisir Sucré
Pierre'a Hermé

 dacquoise:
115g cukru pudru
210g zmielonych na puder orzechów laskowych
115g białek
37,5g cukru
100g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych

Ubić białka na sztywno i wymieszać z cukrem. Dosypać przesiane cukier puder i zmielone orzechy.
Przełożyć do formy o wymiarach 22x28cm. Posypać całość pokruszonymi orzechami.
Piec 20min. w 170 st.C.

 krem czekoladowo-orzechowy:
15g masła
37,5g mlecznej czekolady (choć ja następnym razem użyłabym przynajmniej dwa razy więcej)
75g skarmelizowanych orzechów laskowych(następnym razem dodałabym połowę tej porcji)
75g pasty jak nutella
75g wafli
15g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych

Rozpuścić masło i czekoladę w kąpieli wodnej. Dodać nutellę i skarmelizowane orzechy, następnie wafle i uprażone orzechy.
Wymieszać dokładnie, rozsmarować na dacquoise.. Wstawić do lodówki do stężenia.

ganache:
115g śmietanki kremówki
125g czekolady mlecznej

Posiekać czekoladę. Śmietankę zagotować i zalać czekoladę. Wymieszać dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Schłodzić w lodówce.

płatki z mlecznej czekolady:
250g czekolady

Stopić czekoladę w kąpieli wodnej. Wyłożyć na folię spożywczą 20x36cm. Kiedy czekolada stwardnieje (ok. 30min. w lodówce), pociąć na prostokąty 3x10cm. (powinno wyjść 24). Przykryć drugą folią i przygnieść czymś, aby czekolada się nie zdeformowała. Schłodzić ok. 6godz. w lodówce.

mus czekoladowy:
160g mlecznej czekolady
225g śmietanki kremówki

Zrobić jak ganache, schłodzić 24godz. w lodówce. Przed robieniem ciasta ubić na mus(trwa to bardzo krótko).


Składanie:

Pociąć dacquoise z kremem na prostokąty 3x10cm.
Na każdym ciastku położyć trochę musu, przykryć czekoladowym płatkiem.
Położyć ganache i znów płatek czekoladowy.
Na płatku rozprowadzić mus czekoladowy, najlepiej wzdłuż płatka.
Przykryć kolejnym płatkiem czekoladowym.

Bon appétit!:)




I oczywiście przyłączam się do "Czekoladowego weekendu" Bei z wielką przyjemnością!


***

Porcja Słowa:
"Jan odpowiadając rzekł:
Nie może człowiek niczego wziąć,
jeśli mu nie jest dane z nieba"
(Jan. 3, 27)

Weekendowa Cukiernia, odcinek trzeci, ostatni:)


 
Ciasto trójczekoladowe jest jedną z propozycji  WC, przeze mnie gospodarzonej.
Na początku było zwykłym ciastem z musem czekoladowym (jeżeli t a k i e  ciasto można nazwać zwykłym;), a po moich małych przeróbkach stało się trójbarwnym torcikiem z wierzchem będącym pyszną, lekką pianką.
Całe ciasto jest z jednej strony mocno czekoladowe, ale też delikatne przez swoją strukturę.
Bez mąki, ze sporą ilością jajek i oczywiście czekolady.
Pochłania się je albo powoli, przeżywając każdy kęs lub też rach-ciach, gdyż nie da się inaczej - takie pyszne jest:)

Kilka osób już je piekło i mam nadzieję, że podzielają moje zdanie:) A tym, którzy dopiero zdecydują się je upiec, mogę powiedzieć tylko - liczę że się nie rozczarujecie:)

Po przepis zapraszam tu:)




I na koniec mały, radosny akcent:)

Pozdrawiam!:)


Trufle czekoladowe...


Trufle, trufle… Znacie kogoś, kto tych pyszności nie lubi?
Zawsze bałam się, że je sknocę, nie uda mi się ulepić zgrabnych kulek, masa będzie za rzadka, wyjdą mdłe w smaku…i..i. Mogłabym tak wyliczać bez końca.
Całe szczęście wreszcie się przełamałam.
Postanowiłam, że zrobię je dla znajomej, na nasze dzisiejsze spotkanie. Wybieram się do niej już za chwil kilka, niosę w pudełeczku zrobione trufle, które wyszły mi (prawie wszystkie;) cudnie okrągłe, p y s z n e, aż żałuję, że wcześniej nie spróbowałam się z nimi zmierzyć!
Idealne do kawki.
Idealne dla osoby, która kocha słodycze tak mocno jak ja!:)
Idealny prezencik dla H.:) Mam nadzieję, że będą smakowały!

Rozpływają się w buzi, czuć wyraźnie czekoladę. I to jest ich wielki atut. Czekolada.:) Mamy tu tak dobrą czekoladę jakiej w Polsce nigdy nie jadłam. A to przecież podstawowy składnik trufli, więc zły być nie może!
Robiłam je razem z siostrą (tzn. ja przygotowywałam, ona sprzątała – taki to podział u nas jest;)). Było mnóstwo podjadania (mmm, na surowo smakują nie mniej powalająco!), mnóstwo czekoladowych plam dookoła(i na) nas oraz mnóstwo śmiechu. Jak to w siostrzanym gronie bywa.
Z chęcią to kiedyś powtórzę:)
Szczerze zachęcam do wypróbowania!

PS. Zdradzę Wam, że z białej czekolady wyszły naj. :)


TRUFLE TRÓJKOLOROWE
(na ok.30szt)

125g czekolady gorzkiej
125g czekolady mlecznej
125g czekolady białej
3x25ml mleka
3x65g masła pokrojonego na małe kawałki
3x 1żółtko
2x ½ łyżki kawy mocnej, świeżo zaparzonej

+ kakao, wiórki czekoladowe, kokos do obtoczenia

Pokruszyć czekoladę w metalowej misce i wstawić ją na garnek z gotującą się wodą. Rozpuścić. Wlać mleko i kawę (lub pominąć kawę w przypadku trufli z białą czekoladą). Podgrzać i mieszać aż utworzy się jednolita, czekoladowa masa. Wrzucić żółtko, szybko wymieszać. Dodać masło, rozpuścić w czekoladowej masie. Przelać czekoladę do foremki (niezbyt dużej, kwadratowej) z płaskim dnem. Lekko ostudzić, wstawić do zamrażalnika na ok. 30min., żeby stwardniała.
Przygotować naczynie z wodą i lodem. Na dno foremek (lub płaskich talerzyków)wysypać kakao, wiórki czekoladowe i kokos.
Z zastygniętej masy (ma być jeszcze lekko miękka i plastyczna) uformować małe kulki, maczając co jakiś czas ręce w wodzie.
Obtoczyć trufle w przygotowanych posypkach.
Włożyć do lodówki na kilka godzin.

Bon appétit!



Weekendowa Cukiernia #16. Babeczki gruszkowo-imbirowe

Zdążyłam? Zdążyłam!
Niemożliwe;))
Tym razem moje roztrzepanie mnie nie zgubiło i dałam radę zrobić coś zgodnie z terminem;)
Chodzi o WC#16 pod przewodnictwem Gosi.

Wczoraj zrobiłam kandyzowany imbir według przepisu Poleczki, a dziś rano dokończyłam dzieła.
Nie obyło się bez drobnych wpadek (typu: wypadająca z rąk miska - której zawartość udało mi się uratować poprzez podbijanie miski połączone z dziwnymi wygibasami – lub też nieostrożne otworzenie piekarnika, czego efektem było buchnięcie przegorącej pary w twarz – całe szczęście skończyło się bez oparzeń;)))
Ale ogólnie rzecz biorąc, nie dałam plamy;)

Jestem pozytywnie zaskoczona efektem. Babeczki są naprawdę mięciutkie, delikatne i pysznie czekoladowe!

Jakiś czas temu przekonałam się do wypieków bezmącznych. Kiedyś pomyślałabym, że to byle co, takie ciasto bez mąki, ale teraz już wiem, ze jest ono dzięki temu bardziej aksamitne;)

Musiałam wykombinować coś zamiast gruszek, których mi niestety zabrakło i pomyślałam o jabłkach. Mieszanka imbirowo-jabłkowa wyszła tak dobra, że połowę wyjadłam, a do dekoracji zostały marne resztki;))

Dziękuję za przepis i już tradycyjnie - polecam! :)

KANDYZOWANY IMBIR

500g korzenia imbiru
800g cukru
1l wody
szczypta soli

Imbir obrać i pokroić w niezbyt cienkie plasterki. W dużym rondlu o grubym dnie (ja użyłam zwykłego i też się udało) układać plastry i zalać je wodą. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować przez 10min. Odcedzić i ponownie włożyć do garnka, zalać wodą. Gotować kolejne 10min., a następnie dodać cukier oraz sól i karmelizować (trwa to dość długo). Zdjąć garnek z palnika i albo wlać do słoika przedtem wyparzonego wrzątkiem lub odcedzić imbir od syropu.

CZEKOLADOWE BABECZKI Z GRUSZKAMI (LUB JABŁKAMI;) I IMBIREM

60g masła
70gcukru (dodałam brązowy)
350g gruszek/jabłek
4 łyżki soku z cytryny
30g kandyzowanego imbiru
100g czekolady gorzkiej
4jaja
szczypta soli
2łyżki syropu gruszkowego (niestety nie posiadałam, więc i nie użyłam)
1łyżeczka cukru pudru (o nim zapomniałam;)))

6 żaroodpornych filiżanek lub kokilek o pojemności 200ml wysmarować masłem i podsypać cukrem.
Obrać jabłka i wyjąć gniazda nasienne. Pokroić w małą kostkę, wymieszać z sokiem cytrynowym i drobniutko posiekanym imbirem.
Rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej.
Głęboką blachę napełnić wodą do ¾ jej wysokości i wstawić do piekarnika, następnie włączając go na 250 st. C.
Ubić białka ze szczyptą soli, kiedy już piana będzie sztywna, dodawać stopniowo cukier i miksować jeszcze parę minut. Zmiksować także żółtka z masłem, aby masa uzyskała kremową konsystencję, dolać rozpuszczoną i ostudzoną czekoladę, wymieszać. Dodać białka i połączyć w delikatny sposób.
Napełnić filiżanki i na środek każdej nałożyć po 2 łyżeczki gruszkowo-imbirowej mieszanki.
Otworzyć piekarnik (OSTROŻNIE!!!), wypuścić powstałą parę i wstawić filiżanki do blachy z wodą. Piec 20min. (po 10min. przykryć je folią aluminiową).
Pozostałą mieszankę gruszkowo-imbirową wymieszać z gruszkowym syropem i serwować razem z ciepłymi (choć na zimno też są pycha;) babeczkami oprószonymi cukrem pudrem.

Bon appétit!:)




Ciasto czekoladowe z karmelem i orzechami. Cud miód orzeszki ;)

Nadszedł nowy miesiąc a wraz z nim do wypróbowania nowe przepisy.
Dzisiaj zaprezentuje Wam ciasto bez mąki, rozpływające się w ustach, mmm..;) Znalazłam je tu.
Macie czasem tak, że zobaczycie jakiś przepis czy zdjęcie i po prostu MUSICIE to same zrobić? Tak było właśnie ze mną;)
I nie żałuję, bo smakuje tak jak sobie wymarzyłam i na pewno będę do niego wracać. Na pewno.
Już samo jego robienie sprawiło mi całe mnóstwo frajdy, której się nie spodziewałam. 'Delikatne mieszanie' okazało się przyjemnością a nie udręką;) A spadające 'niechcący' na rękę krople rozpuszczonej czekolady - bajka:)

CIASTO CZEKOLADOWE Z KARMELEM

na ciasto:
400g gorzkiej czekolady
4 jajka
120g cukru pudru
150mlszklanki śmietanki kremówki 30%
 4 łyżki cukru pudru

na karmel:
125 g masła
125 g brązowego cukru
250 ml śmietanki kremówki 30%

+ ok. 3/4 szklanki orzeszków ziemnych SOLONYCH

Zrobić karmel: masło, cukier i śmietankę umieścić w garnku. Mieszać, aż wszystko się dobrze połączy i zagotuje. Zmniejszyć ogień i cały czas mieszać przez ok. 15min. aż masa stanie się dość gęsta. Zdjąć z palnika, odstawić do ostygnięcia, a następnie wstawić do lodówki.

Zrobić ciasto: Nagrzać piekarnik (z termoobiegiem) do 160°C. Okrągłą formę (ø 24cm) wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (miskę z połamaną czekoladą położyć na garnku z gotującą się wodą. Uważać, żeby spód miski z czekoladą po podniesieniu nie parzył w palce! Jeżeli się tak zdarzy - a należy sprawdzać co jakiś czas - to odstawić na chwilę aż ostygnie i znów położyć na garnku z LEKKO gotującą się wodą). Odstawić do ostygnięcia. Jaja wbić do miski i dodać cukier. Miskę postawić na garnku z gotującą się wodą i ubijać przez ok. 3min. aby masa się trochę ogrzała. Zdjąć miskę z garnka i dalej miksować przez ok. 7min. aż masa stanie się puszysta i gęsta. W oddzielnej misce ubić (zimną!) śmietankę kremówkę na sztywną pianę. Gdy będzie już prawie sztywna, dodać 4łyżki cukru. Do ubitych jaj wlewać pomalutku, porcjami czekoladę i delikatnie(!) mieszać uważając aby objętość jajek za bardzo się nie zmniejszyła. Następnie połączyć równie delikatnie z ubitą śmietanką. Masę wlać do przygotowanej wcześniej formy. I wstawić do piekarnika na ok. 45-50min. Wyjąć do ostygnięcia, a następnie do lodówki na parę godzin (ja wstawiłam na całą noc).
Zmielić orzechy na drobne kawałeczki. Posypać nimi ciasto, następnie polać karmelem i przyozdobić całymi kawałkami orzechów.

Bon appétit!:)